Kontroferta od pracodawcy: czy warto ją przyjąć
Wręczasz wypowiedzenie, a przełożony, wyraźnie zbity z tropu, zaprasza Cię na rozmowę w cztery oczy. Zanim skończy się tydzień, na stole leży wyższa pensja, może nowy tytuł, a do tego zapewnienia, że zespół bez Ciebie sobie nie poradzi. Brzmi dobrze. Po wielu tygodniach rozterek związanych ze zmianą pracy taka propozycja bywa odbierana jak znak, że lepiej zostać. Tymczasem w zdecydowanej większości przypadków przyjęcie kontroferty kończy się decyzją, której żałuje się jeszcze przed upływem roku.
Od ponad siedmiu lat prowadzę procesy na stanowiska specjalistyczne i menedżerskie i ten scenariusz oglądałam wielokrotnie. Opiszę, skąd bierze się tak niska skuteczność kontrofert. Nie chcę kierować Twoją decyzją w żadną stronę. Zależy mi na tym, żebyś odpowiedział na taką propozycję rozważnie, a nie pod wpływem wrażenia, jakie robi na ambicji.
Co widać w praktyce
Zacznijmy od obserwacji. Od 2019 roku przeprowadziliśmy w Integratalent ponad 2 500 rekrutacji i regularnie wracają do nas osoby, które kiedyś zdecydowały się zostać po kontrofercie. Z tych rozmów oraz z tego, co słyszymy od innych rekruterów, wynika, że znaczna część takich osób opuszcza firmę w ciągu kolejnego roku. Poniższe proporcje mają charakter szacunkowy i nie pochodzą z badania naukowego.
To prawie trzy osoby na cztery. Podwyżka nie wyleczyła więc źródła kłopotu, tylko wydłużyła drogę do wyjścia o kilka miesięcy. W tym czasie pierwotna przyczyna niezadowolenia zwykle się pogłębiała, a relacja z przełożonym po cichu stygła. Zamiast usunąć powód, kontroferta odsunęła go na później, ze stratą dla obu stron.
Dlaczego kontroferty zawodzą
Za tym stoją przede wszystkim mechanizmy ludzkie, a nie finansowe. Dlatego sama wyższa kwota tak rzadko cokolwiek ratuje.
- Przyczyny odejścia pozostają na swoim miejscu. Jeżeli dokuczał Ci brak awansu, trudny szef albo rola, która od lat nie zmienia się ani o krok, większa pensja nic z tego nie naprawi. Godzisz się po prostu na wyższą stawkę za dalsze niezadowolenie.
- Zaufanie przestaje być pełne. Dla pracodawcy stajesz się osobą, która była już jedną nogą za drzwiami. Przy następnej reorganizacji, wrażliwym projekcie czy wyborze kandydata na awans taka łatka potrafi zaważyć na Twoją niekorzyść.
- Dodatkowe pieniądze często są podwyżką wypłaconą z wyprzedzeniem. Kontroferta rzadko oznacza świeży budżet. Najczęściej to kwota, którą i tak otrzymałbyś przy najbliższej rewizji płac, tylko przekazana wcześniej, żeby szybko ugasić problem. Po roku możesz stać w tym samym punkcie, ale z mniejszym kredytem zaufania.
Jeśli chodziłoby wyłącznie o pieniądze, po prostu poprosiłbyś o podwyżkę, zamiast po cichu przechodzić trzy rundy rozmów w innej firmie. Samo to, że rozglądałeś się za alternatywą, jest najważniejszą informacją. Dla Ciebie od razu, dla pracodawcy z biegiem czasu.
Skąd biorą się kontroferty
Spójrzmy na tę sytuację oczami firmy. Wypowiedzenie oznacza dla niej natychmiastowy i kosztowny kłopot: pusty etat, rekrutację do przeprowadzenia, wiedzę wychodzącą razem z Tobą i projekt bez opiekuna. W Polsce dochodzi do tego okres wypowiedzenia. Przy umowie o pracę na czas nieokreślony Kodeks pracy przewiduje 2 tygodnie, gdy staż u danego pracodawcy jest krótszy niż 6 miesięcy, 1 miesiąc przy stażu od 6 miesięcy do 3 lat oraz 3 miesiące po przepracowaniu co najmniej 3 lat. W kontrakcie B2B obowiązuje termin wpisany do umowy. Jest więc sporo czasu, żeby próbować Cię przekonać.
Kontroferta rzadko jest zatem wynikiem spokojnej oceny Twojego wkładu w dłuższej perspektywie. Częściej bywa odruchem w odpowiedzi na nagły problem. To kiepski fundament pod jedną z ważniejszych decyzji w Twojej karierze.
Rachunek, którego nie widać od razu
Jest koszt, o którym łatwo zapomnieć: szkoda poniesiona przez firmę, której ofertę odrzucasz, i przez Twoją własną reputację. Organizacja, do której zamierzałeś dołączyć, włożyła w Ciebie czas: rozmowy, referencje, wewnętrzne akceptacje, nierzadko przestawienie planów całego zespołu. Zwykle czekała też na Ciebie przez cały okres wypowiedzenia. Wycofanie się w ostatniej chwili na rzecz kontroferty potrafi spalić mosty, a środowisko zawodowe, zwłaszcza w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu w obrębie jednej branży, jest mniejsze, niż się wydaje. Osoba, którą dziś zawiedziesz, za trzy lata może siedzieć po przeciwnej stronie stołu.
Pamiętaj też o formalnościach. Wypowiedzenie umowy o pracę, które trafiło już do pracodawcy, możesz cofnąć wyłącznie za jego zgodą. Jeśli decydujesz się zostać, uzgodnijcie to wyraźnie i na piśmie, a nowe warunki ujmijcie w aneksie do umowy, zamiast poprzestawać na ustnym zapewnieniu.
Pozostaje wreszcie cena osobista. Przejście całego procesu rekrutacyjnego nie bierze się znikąd: zwykle robisz to dlatego, że coś naprawdę przestało działać. Wyciszenie w sobie tej wiedzy w zamian za wyższą pensję najczęściej kończy się tym samym rozczarowaniem rok później, tyle że z mniejszym zaufaniem w firmie i z szukaniem pracy od początku. Ludzie, którzy dobrze kierują swoją karierą, traktują wypowiedzenie jak krok robiony raz, po namyśle, a nie jak kartę przetargową wyciąganą przy pierwszej pochlebnej propozycji.
Wyjątek, w którym zostanie ma sens
Nie twierdzę, że kontroferta nigdy się nie broni. Bywa, że wypowiedzenie ujawnia problem, który firma potrafi i chce usunąć: rola zostaje przebudowana, zmienia się kierownictwo, zablokowany od dawna awans wreszcie dochodzi do skutku. Jeżeli powody odejścia były wąskie i jasno nazwane, a propozycja odpowiada na nie systemowo, nie tylko finansowo, pozostanie może być rozsądne. Bądź jednak wobec siebie bezwzględnie szczery: czy prawdziwa przyczyna naprawdę znika, czy tylko zasłania ją wyższa pensja?
Jeśli nie wiesz, czy oferowana kwota jest w ogóle rynkowa, zestaw ją z widełkami z naszego przewodnika po wynagrodzeniach 2026. Nierzadko okazuje się, że kontroferta jedynie dociąga stawkę do poziomu rynku, a wcale go nie przekracza.
Jak przejść przez tę sytuację rozsądnie
Najlepiej rozstrzygnąć wszystko, zanim złożysz wypowiedzenie. Na spokojnie porównaj nową ofertę z obecnym stanowiskiem, a potem z góry ustal, jak zareagujesz na ewentualną kontrofertę. Gdy nadejdzie rozmowa, w której ktoś spróbuje Cię przekonać, będziesz bronić wyboru dokonanego na chłodno, a nie podejmować nowy pod presją. Podziękuj, zachowaj profesjonalizm i nie schodź ze swojego stanowiska.
- Zapisz powody odejścia jeszcze przed złożeniem wypowiedzenia. Gdy pojawi się kontroferta, sprawdź, które z nich rzeczywiście rozwiązuje.
- Zajrzyj do okresu wypowiedzenia w umowie i w Kodeksie pracy. Jeśli zależy Ci na szybszym starcie w nowym miejscu, zaproponuj rozwiązanie umowy za porozumieniem stron.
- Wyznacz granicę wcześniej: jakie warunki, poza wynagrodzeniem, musiałyby ulec zmianie, żebyś w ogóle rozważał pozostanie.
Jeżeli właśnie masz kontrofertę na stole, porozmawiaj z kimś, kto nie ma interesu w wyniku. Obecny pracodawca chce, żebyś został. Firma, która złożyła Ci ofertę, chce, żebyś przeszedł. Obie strony widzą sprawę z jednej strony. Część naszej pracy, bezpłatnej dla kandydatów, polega na byciu bezstronnym rozmówcą, także wtedy, gdy uczciwa rada brzmi: „w Twoim przypadku zostanie może być dobrym rozwiązaniem”. Możemy tak powiedzieć właśnie dlatego, że to nie Ty nam płacisz. Więcej o tym, jak współpracujemy z kandydatami, przeczytasz na stronie dla kandydatów.
Jeśli jesteś w trakcie wypowiedzenia, rozważasz kontrofertę albo po prostu myślisz o kolejnym kroku w karierze, napisz do nas. Doświadczony konsultant porozmawia z Tobą poufnie i bez żadnych opłat. Bieżące projekty znajdziesz w zakładce oferty pracy.